Dzisiaj kilka słów o pasku, który potrafi bardzo ułatwić życie fotografa. Pasek reporterski Quick Strap.
Pasek jak pasek, ale czym się różni od tego, który mamy standardowo w lustrzance? Różnica to przede wszystkim mocowanie. Mamy śrubę, którą przykręcamy do obudowy aparatu oraz nakrętkę kontrującą. Całość przekładamy przez głowę i ramię. Nasz aparat jest bezpieczny, nie musimy przytrzymywać ręką aparatu, co na ogół było konieczne w przypadku noszenia aparatu na ramieniu. Swobodę ruchów i szybkość reakcji umożliwia zapinka, która swobodnie porusza się po gładkiej części wzdłuż naszego paska. Dzięki temu możemy szybko sięgnąć po aparat i zrobić zdjęcie. Nie ma tu mowy o bólach szyi, ciężar aparatu spoczywa na ramionach. W przypadku kupna dwóch takich pasków producent dodaje klamrę, która umożliwia połączenie pasków w szelki. Oczywiście możemy dowolnie regulować długość paska, dostosowując ją do wzrostu.
Nie jest problemem podpięcie do niego ciężkiego profesjonalnego body z gripem oraz teleobiektywem. Aparat jest zawsze przy nas, a podczas biegu nie „dynda” się na szyi jak wahadło
Co ważne aparat spoczywa z boku, przez co łatwiej go ukryć np. kiedy uprawiamy fotografię uliczną czy dokumentalną.
Co oferuje Quick Strap:
- odciążenie kręgów szyjnych kręgosłupa
- swoboda ruchów (wolne ręce)
- szybkość reakcji
- możliwość połączenia dwóch pasków w szelki
- jest dobrze wykonany i nie zrujnuje naszego portfela
Ja pasek kupiłem bezpośrednio od producenta na portalu aukcyjnym. Nie wiem jak teraz ale około roku temu za 2 paski dałem około 120zł
Za tą cenę dostaniemy komfort oraz możliwości jakich nie mieliśmy używając standardowego paska. Polecam każdemu.




